Aleksandra Kurek
Zakład Gospodarki śywnościowej
Wydział Ekonomiczny
UMCS w Lublinie
ROLNICTWO EKOLOGICZNE CZY INŻYNIERIA GENETYCZNA?
Referat wygłoszony na V Lubelskim Festiwalu nauki 23 września 2008 r.
o godz. 10.00 w sali B4 na Wydziale UMCS w Lublinie
Warunki produkcji ekologicznej określone są w prawodawstwie Unii
Europejskiej w tym zakresie. Zgodnie z rozporządzeniem unijnym rolnictwo
ekologiczne jest ogólnym systemem zarządzania gospodarstwem i produkcji żywności
łączącym:
• najkorzystniejsze dla środowiska praktyki,
• wysoki stopień różnorodności biologicznej,
• ochronę zasobów naturalnych,
• dbałość o dobrostan zwierząt,
• spełnianie wymagań niektórych konsumentów preferujących wyroby
wytwarzane przy użyciu substancji naturalnych i naturalnych procesów.
Jedną z zasad rolnictwa ekologicznego jest zakaz wykorzystywania organizmów
modyfikowanych genetycznie (GMO) w procesie produkcji. W rolnictwie
ekologicznym nie można stosować również nawozów sztucznych. Ta metoda
produkcji opiera się na nawozach organicznych, czyli np. oborniku, gnojowicy,
kompoście czy nawozach zielonych. Dlatego też wskazane jest, aby w gospodarstwie
rolnym prowadzona była zarówno produkcja roślinna, jak i zwierzęca. Ideałem
jest
prowadzenie produkcji w cyklu zamkniętym: gleba-roślina-zwierzę. W aspekcie
środowiskowym idealne gospodarstwo jest samowystarczalne. Produkuje we własnym
zakresie pasze dla zwierząt, nawozy organiczne i środki ochrony roślin.
W praktyce ekologiczny system produkcji rolnej nie jest aż tak restrykcyjny.
Rolnicy mogą stosować nawozy mineralne, ale:
• tylko te, które znajdują się na liście nawozów dozwolonych w rolnictwie
ekologicznym publikowanej przez Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa
w Puławach (IUNG),
• i tylko wtedy, gdy w glebie występuje niedobór określonego pierwiastka
(rolnicy muszą uzasadnić użycie nawozów mineralnych analizą gleby).
Zasady dotyczące nawożenia w rolnictwie ekologicznym wpływają na wynik
ekonomiczny tych gospodarstw. Badania, które prowadziłam wykazały, że roczne
wydatki na zakup nawozów na 1 ha były średnio trzykrotnie niższe w gospodarstwach
ekologicznych niż w gospodarstwach konwencjonalnych.
W rolnictwie ekologicznym zabronione jest stosowanie herbicydów, czyli
chemicznych środków służących do zwalczania chwastów. W gospodarstwach
ekologicznych więcej uwagi poświęca się profilaktyce, starając się usunąć przyczyny
inwazji chwastów, chorób czy szkodników. Dopiero jeśli działania profilaktyczne
nie
odniosą skutku stosuje się bezpośrednie zwalczanie.
Wśród działań profilaktycznych stosuje się przede wszystkim płodozmian, czyli
odpowiednie następstwo roślin. Poprzez płodozmian rolnik próbuje odbudować
naturalne zespoły, który panowały w danym siedlisku. Stara się tak dobrać rośliny
uprawne, by zastąpiły one podobne do nich rośliny dzikie, rosnące poprzednio
w
ekosystemie, zanim wszedł tam człowiek. Ważną cechą płodozmianu ekologicznego
jest utrzymanie pokrycia gleby roślinami uprawnymi przez cały okres wegetacyjny,
po
to, aby chwasty nie znalazły luki, którą zazwyczaj skwapliwie wykorzystują.
Dobrze
ułożony płodozmian powinien skutkować zatem mniejszym zachwaszczeniem, ale
także wyższymi plonami, lepszą zdrowotnością roślin i zwiększeniem żyzności
gleby.
Działania zapobiegawcze nie dają najczęściej stuprocentowych rezultatów.
Trzeba zająć się zatem odchwaszczaniem. W gospodarstwach ekologicznych
odchwaszczanie wykonuje się wyłącznie mechanicznie. Stosuje się uprawki
mechaniczne, odchwaszczanie płomieniowe i ręczne wyrywanie chwastów. Zakaz
stosowania herbicydów zwiększa zatem pracochłonność ekologicznych metod
produkcji rolnej i podnosi koszty wynajmu siły roboczej oraz zakupu paliwa.
Jeśli chodzi o inne środki ochrony roślin, służące do zwalczania chorób i
szkodników to podobnie jak nawozy mogą być one stosowane tylko wtedy, gdy:
• znajdują się na liście preparatów dozwolonych w rolnictwie ekologicznym
publikowanej przez Instytut Ochrony Roślin w Poznaniu,
• gdy zawodzą inne metody,
• i tylko w ilościach określonych w odpowiednim rozporządzeniu unijnym w
sprawie produkcji ekologicznej.
Najpierw jednak zapobiega się rozprzestrzenianiu chorób i szkodników! Jednym
z
działań profilaktycznych jest stałe utrzymywanie populacji organizmów pożytecznych
na zawyżonym poziomie. Są to np. jeże, nietoperze, sikory, pliszki, dzięcioły,
drapieżne myszołowy i sowy. Niszczą one mnóstwo szkodliwych owadów, larw i
gryzoni polnych. Rolnik ma za zadanie zapewnić tym dzikim pożytecznym
zwierzętom dobrych warunków, podobnych do ich warunków naturalnych. W
gospodarstwie powinny się więc znaleźć skupiska drzew, krzewów i żywopłoty,
które
mogą być wykorzystane do uformowania miejsc dla gniazd ptaków, miejsc
lęgowiskowych, schronienia i odpoczynku. Drzewa owocowe mają regularnie
prześwietlane korony, co ogranicza możliwość gniazdowania ptaków, nie ma drzew
owocowych z dziuplami, niskopienne nie dają możliwości budowania gniazd.
Pożądane są też nasadzenia roślin zapewniających pokarm zastępczy w postaci
owoców bądź nasion. Kolejną metodą jest dobór odmian roślin uprawnych odpornych
na choroby i szkodniki oraz dobór terminów siewu i zabiegów pielęgnacyjnych
niekorzystnych dla rozwoju chorób i szkodników.
Jeśli działania zapobiegawcze nie odniosą rezultatu stosuje się organiczne
środki
ochrony roślin, jak np. wyciągi i gnojówki z roślin rosnących w gospodarstwie
lub
dziko rosnących. Wykorzystuje się do tego łuski cebuli, pokrzywę, skrzyp polny
i
wiele innych roślin, w tym roślin ozdobnych i ziół.
Jeśli i te metody zawiodą, można w ograniczonym zakresie zastosować mineralne
środki ochrony roślin.
Specyficzne podejście do ochrony roślin w rolnictwie ekologicznym powoduje,
że
w porównaniu z rolnictwem konwencjonalnym koszty związane z zakupem środków
ochrony roślin są znacznie niższe (z moich badań wynika, że są one aż
jedenastokrotnie niższe).
Niższe koszty zakupu nawozów i środków ochrony roślin to tylko jedna strona
medalu. Z drugiej strony metoda produkcji powoduje, że plony w rolnictwie
ekologicznym są na ogół niższe niż w rolnictwie konwencjonalnym. Niższe plony
rekompensuje jednak cena. Ceny skupu ekologicznych surowców rolnych są co
najmniej o 30% wyższe niż ceny skupu konwencjonalnych płodów rolnych, a w
praktyce różnica ta jest często jeszcze większa.
Suma sumarum z moich badań wynika, że dochody w gospodarstwach
ekologicznych są nieco wyższe niż dochody uzyskiwane przez producentów
stosujących konwencjonalne metody produkcji rolnej.
Koncentrowałam się dotychczas na ekologicznej produkcji roślinnej, gdyż jest
ona
dominująca u nas w Polsce. Przyczyną jest większe zapotrzebowanie na ekologiczne
produkty roślinne niż zwierzęce przez ostatnich kilka lat, w tym zwłaszcza
na owoce
miękkie. Dominujące uprawy ekologiczne w województwie lubelskim to maliny,
truskawki i porzeczki, przede wszystkim czarne. Warto przy tym wspomnieć, że
województwo lubelskie znajduje się w czołówce wśród wszystkich województw w
kraju pod względem liczby gospodarstw ekologicznych oraz przetwórni
ekologicznych. Mamy obecnie około 1400 gospodarstw ekologicznych i 28 przetwórni
ekologicznych. W Polsce znajduje się natomiast około 12 000 takich gospodarstw
i
ponad 200 przetwórni.
Wspomnę jeszcze o chowie zwierząt w rolnictwie ekologicznym. System
rolnictwa ekologicznego wymaga przestrzegania wysokich standardów dotyczących
dobrostanu zwierząt, a w szczególności zaspokojenia charakterystycznych dla
danego
gatunku potrzeb behawioralnych. Należy stosować takie metody chowu, które
ograniczą interwencje weterynarzy.
• W rolnictwie ekologicznym niedozwolona jest bezglebowa koncepcja produkcji
zwierzęcej, czyli fermowa, bez bazy paszowej.
• Zwierzęta muszą mieć dostęp do wybiegów oraz odpowiednio dużą
powierzchnię pomieszczeń inwentarskich.
• Karmienie zwierząt powinno być w zgodzie z naturą – zakazane jest
wymuszone karmienie zwierząt. Pasze powinny pochodzić z produkcji
ekologicznej.
• Chorobom zapobiega się m.in. poprzez zapewnienie odpowiedniej paszy,
wybiegu, ruchu i właściwej obsady.
• Zakazane jest stosowanie stymulatorów wzrostu lub produkcji, w tym
hormonów i antybiotyków.
Aby odnieść sukces prowadząc gospodarstwo ekologiczne trzeba wiele się
nauczyć i ciągle pogłębiać swoją wiedzę. Przestawienie gospodarstwa na produkcję
metodami ekologicznymi wymaga zmiany myślenia oraz szerokiej wiedzy z zakresu
technologii produkcji i rynku żywności ekologicznej, a także cierpliwości i
zaangażowania. Początkowo spadek plonu jest duży. Gleba domaga się chemii rolnej.
Aby powrócić do swojej naturalnej żyzności potrzebuje od 7 do 10 lat. Rolnik
metodą
prób i błędów uczy się jak najlepiej poprowadzić swoje „stare-nowe” gospodarstwo.
Na podstawie wizyt, które złożyłam w kilkudziesięciu gospodarstwach,
twierdzę, że rolnicy prowadzący gospodarstwa ekologiczne na Lubelszczyźnie
ciągle
pogłębiają swoją wiedzę uczestnicząc w szkoleniach, czytając literaturę fachową
i
współpracując ze sobą. Większość z nich nie ma wyższego wykształcenia, a są
oni
światli, otwarci na innowacje i przedsiębiorczy.
Bowiem rolnictwo ekologiczne to nie powrót do tradycyjnych technologii.
Przeciwnie, jest to metoda produkcji oparta na nowoczesnej technologii.
Przykładem nowej technologii stosowanej w rolnictwie ekologicznym jest
strategia „Odpychaj i przyciągaj”, po angielsku „Push-and-Pull”, opracowana
przez
Międzynarodowy Instytut Badawczy w Kenii wraz z miejscowymi rolnikami. Jest
to
strategia chroniąca kukurydzę w Afryce przed gąsienicami z rodziny omacniowatych,
które są tam najgroźniejszymi szkodnikami. W połączeniu z chwastami z rodzaju
Stringa mogą zniszczyć całe plony.
Strategia „Odpychaj i przyciągaj” polega na tym, że wokół pola kukurydzy
wysiewa się trzy rzędy trawy słoniowej. Trawa ta zawiera substancje chemiczne
wabiące larwy omacniowatych z pola kukurydzy. Większość z nich ginie w lepkim
soku trawy słoniowej. Między rzędami kukurydzy rolnicy sieją manayupę – roślinę,
która z kolei wydziela substancję odstraszającą gąsienice. Poza tym manayupa
hamuje
rozwój chwastów z gatunku Stringa. Strategia ta zapewnia zdrową kukurydzę,
więcej
żyzności i ochronę gleby.
Innym podejściem do ochrony przed gąsienicami jest zmodyfikowana
genetycznie kukurydza Bt. Ta kukurydza zawiera geny pewnej bakterii glebowej
i
wytwarza toksynę zwalczającą omacniowate. Pewien międzynarodowy koncern ze
Szwajcarii we współpracy z jednym z kenijskich instytutów rozpoczął projekt
dotyczący kukurydzy Bt w Kenii. Powstaje jednak pytanie czy ma sens inwestowanie
w niezbadaną do końca i ryzykowną technologię?
Kolejnym ważnym aspektem jest certyfikacja procesu produkcji w rolnictwie
ekologicznym. Proces certyfikacji rozpoczyna się od zgłoszenia działalności
w
rolnictwie ekologicznym, poprzez wejście w tak zwany okres przestawiania po
uzyskanie certyfikatu zgodności. Okres przestawiania trwa minimum dwa lata.
Jest on
potrzebny do wykonania przejść siewnych, w celu wprowadzenia płodozmianu
ekologicznego na gruntach ornych, zmiany rodzaju nawożenia i ochrony roślin
itp..
Jakość żywności ekologicznej jest potwierdzona certyfikatem zgodności, który
jest
wydawany na podstawie kontroli bezpośrednio w gospodarstwie na jeden rok. W
Polsce funkcjonuje kilka akredytowanych jednostek certyfikujących, z których
największą jest EKOGWARANCJA PTRE z siedzibą w Lublinie.
Rolnik ma prawo do umieszczania na swoich wyrobach informacji, że są to
produkty jakości ekologicznej po uzyskaniu certyfikatu zgodności. Każde
gospodarstwo ekologiczne podlega corocznej kontroli prowadzonej przez jednostkę
certyfikującą w celu wystawienia kolejnego certyfikatu (lub cofnięcia go).
Certyfikat jest gwarancją dla konsumenta, że produkt został wytworzony zgodnie
z
zasadami rolnictwa ekologicznego, czyli jest bezpieczny zdrowotnie, jego produkcja
miała pozytywny wpływ na środowisko naturalne, a zwierzęta gospodarskie powinny
być dobrze traktowane.
W stosunku do żywności zamiennie stosuje się terminy ekologiczny, biologiczny
i
organiczny. Jednak zgodnie z zasadami znakowania żywności ekologicznej
ustanowionymi w prawodawstwie unijnym terminy te mogą być użyte jedynie wtedy,
gdy produkty zostały wytworzone i przygotowane do sprzedaży w gospodarstwach
i
przetwórniach ekologicznych zgodnie z wymaganiami. W przeciwnym razie użycie
tych terminów jest nieuprawnione i podlega ściganiu z mocy prawa. Bowiem
oznakowanie „produkt rolnictwa ekologicznego” wskazuje na wartość dodatkową,
jaką wnosi metoda produkcji. Tą wartość tworzy przede wszystkim jakość tej
żywności.
Założeniem rolnictwa ekologicznego jest, że zdrowie człowieka jest bezpośrednio
związane z jakością żywności, którą spożywa i w konsekwencji ze zdrowiem gleby.
Wyniki badań prowadzonych w ramach VI Programu Ramowego Unii
Europejskiej w latach 2002-2006 wykazały, że żywność ekologiczna ma większą
wartość odżywczą i zdrowotną niż żywność konwencjonalna.
Przykładowo mleko ekologiczne zawiera o 60% więcej kwasów tłuszczowych
omega-3 niż mleko produkowane konwencjonalnie. Kwasy te zmniejszają ryzyko
chorób układu krążenia i ograniczają tycie. Mleko to zawiera również o 20%
więcej
antyoksydantów ograniczających występowanie chorób serca i raka niż mleko
konwencjonalne. Jest również bogatsze w witaminy, a szczególnie w witaminę
E.
Zarówno polskie, jak i zagraniczne badania wykazują, że żywność ekologiczną
w
porównaniu z żywnością konwencjonalną charakteryzuje:
• wysoka jakość zdrowotna i odżywcza, o której decydują:
niska zawartość azotanów i azotynów (np. w marchwi)
Zawartość azotanów w żywności wynika w dużej mierze ze stosowania nawozów
azotowych. Azotany i azotyny działają toksycznie na organizm człowieka, podnoszą
np. ryzyko zachorowania na raka żołądka. Niekorzystnie wpływają też na
zastosowanie białek, węglowodanów, tłuszczy i witamin zawartych w pożywieniu.
Toksyczność azotanów i azotynów jest szczególnie odczuwalna dla grup
podwyższonego ryzyka: niemowląt, małych dzieci i osób starszych.
jedynie śladowe pozostałości pestycydów (na ogół pochodzące z opryskiwań
na sąsiednich polach)
niska zawartość metali ciężkich (np. kadmu w zbożu, ziemniakach)
Kadm działa toksycznie na organizm człowieka. Obniżyć zawartość kadmu w
pożywieniu można m.in. poprzez odpowiednie przygotowanie potraw. Największa
zawartość kadmu jest tuż pod skórką, należy zatem warzywa obierać. Ponadto
proces
gotowania rozpoczynający się od zimnej wody usuwa znacznie więcej w kadmu niż
gotowanie poprzedzone zalaniem warzyw wrzącą wodą.
większa zawartość suchej masy i składników mineralnych (np. w sałacie)
witamin (np. witaminy C w kapuście)
węglowodanów (wyższy poziom cukru odnotowano np. w wiśniach i
porzeczkach
oraz korzystniejszy skład aminokwasowy białka (np. w ziemniakach)
• często wyższa jakość sensoryczna, na którą składają się m.in. smak, zapach
i
wygląd (lepszy smak, zapach i elastyczność miąższu stwierdzono np. dla chleba
upieczonego z ekologicznego ziarna),
• wysoka jakość przechowalnicza, czyli odporność na procesy gnicia i rozkładu,
co prowadzi do ubytku masy (a tym samym większa trwałość), np. ziemniaków,
marchwi, buraków ćwikłowych i kalarepy.
Konsument nie jest w stanie ocenić jaką metodą został wytworzony produkt
żywnościowy, czy spożycie go jest dla niego bezpieczne, jakie składniki odżywcze
posiada czy substancje dodatkowe nieobojętne dla zdrowia człowieka. Dlatego
certyfikat jest tak ważny, jest swego rodzaju deklaracją producenta, że przestrzegał
zasad rolnictwa ekologicznego.
Myślę, że największą barierą rozwoju rynku żywności ekologicznej jest cena
tych produktów. Polskie społeczeństwo nie jest wystarczająco zamożne, aby
regularnie kupować tego typu żywność. Dlatego też większość ekologicznych
surowców rolnych z Polski trafia na rynki Europy Zachodniej i do Stanów
Zjednoczonych.
Rolnictwo ekologiczne i inżynieria genetyczna to dwa przeciwstawne
światopoglądy, dwie odmienne opcje dla przyszłości. Rolnictwo ekologiczne szuka
ogólnej równowagi, podchodzi do produkcji żywności w sposób kompleksowy.
Inżynieria genetyczna wyodrębnia pojedynczy problem, dla którego próbuje znaleźć
technologiczne rozwiązanie.
Słowo inżynieria oznacza, że dochodzi do stworzenia czegoś nowego. W
przypadku inżynierii genetycznej naukowcy wykorzystują części żywych organizmów
– ich geny, jako materiał budulcowy do stworzenia nowych organizmów lub zmian
w
organizmach już istniejących. Geny stanowią część składniową DNA żywych
organizmów. Każdy gen zawiera pewną informację o zachowaniach organizmu, a cały
zestaw genów determinuje wszystkie cechy organizmu. Można powiedzieć, że DNA
zawiera instrukcje wszystkich działań żywej komórki.
W inżynierii genetycznej naukowcy rozrywają struktury DNA, wycinają geny
jednego gatunku i wklejają je do drugiego. Wszczepiane są nawet geny ludzkie
do
roślin i zwierząt służących do produkcji żywności. Jest to możliwe dzięki
uniwersalnemu „językowi genów” – tak zwanemu kodowi genetycznemu, który jest
taki sam dla wszystkich istot żywych – zwierząt, roślin i mikroorganizmów.
Dla przykładu geny z ryby mogą zostać przeniesione do pomidora. Robi się to
po to, aby uzyskać odmiany pomidorów odpornych na mróz. Tak zmienione pomidory
są genetycznie zmuszane do produkcji antymrozowej substancji, która w naturze
jest
produkowana przez ryby po to, aby mogły przeżyć w lodowato zimnej wodzie.
Co więcej zmodyfikowane organizmy przenoszą swoje zmienione geny
potomstwu w drodze klasycznego dziedziczenia.
Naukowcy są zatem w stanie sprawować kontrolę nad życiem. Dzięki inżynierii
genetycznej mogą przełamywać naturalne bariery między różnymi gatunkami. W
zasadzie kontrolę nad życiem przejmuje przemysł genetyczny, który finansuje
badania naukowe w tym zakresie. Mówi się, że inżynieria genetyczna jest technologią
wielkich korporacji, gdyż zaledwie pięć międzynarodowych koncernów
zdominowało biotechnologię rolniczą.
Koncerny te coraz bardziej uzależniają rolników od siebie domagając się
opłat za opatentowane transgeniczne rośliny i nasiona oraz za środki ochrony
roślin i nawozy stosowane na uprawach roślin GMO. Rolnicy muszą wnosić opłaty
licencyjne za każde opatentowane ziarno, za każdą opatentowaną kurę i wszystkie
kolejne pokolenia kurze przez 20 lat. Rolnikowi uprawiającymi transgeniczne rośliny
nie wolno zachowywać tegorocznych zbiorów do zasiewów w kolejnym sezonie.
Wraz z patentowaniem ziarna, rolnikom odbiera się kontrolę nad uprawą i przenosi
ją
w ręce międzynarodowych koncernów.
Dawniej nikomu nie przychodziło do głowy by patentować geny i komórki
roślin, zwierząt czy ludzi. Nie były one postrzegane w kategoriach „wynalazków”
czy
„własności intelektualnej”. Teraz, w czasach rozwoju inżynierii genetycznej przemysł
rozszerzył system patentowania z przedmiotów nieożywionych na istoty żywe. Robi
to
by ochronić swoje inwestycje w inżynierię genetyczną, co jest zrozumiałe. Czy
jednak
jest to zgodne z naturą by w taki sam sposób traktować pomidora i nowy model
odkurzacza? Jeżeli traktujemy je równo to znaczy, że nie istnieje różnica między
istotą
żywą a rzeczą martwą. Czy nie zaburzy to naszego stosunku do roślin, zwierząt
i
ludzi?
Modyfikacje genetyczne mają m.in. na celu:
• zwiększenie odporności roślin uprawnych na szkodniki i choroby, dzięki
czemu rolnik może uzyskać większe plony z jednostki powierzchni.
Powinno to pozytywnie wpłynąć na jego dochody. Jednocześnie oznacza to, że
rolnicy nie będą musieli w przyszłości zajmować coraz większych obszarów pod
uprawy, czyli zmieniać kolejnych partii naturalnych ekosystemów. Wyższe plony
powinny oznaczać też zapewnienie wyżywienia większej grupie ludzi. Zużycie
chemicznych środków ochrony roślin zwalczających owady i choroby zmniejszy się,
co powinno pozytywnie wpłynąć na zdrowie człowieka i stan środowiska naturalnego.
Ale czy na pewno?
Uprawy roślin modyfikowanych genetycznie mogą osiągać wyższe plony również
dzięki większej odporności na mróz, suszę, nadmierne gorąco, nadmierne opady
atmosferyczne itp..
• Zastosowanie GMO oznacza najczęściej zwiększoną odporność roślin na
herbicydy. Rolnicy mogą więc stosować większe ilości tych środków ochrony
roślin, gdyż rośliny z poprawionym kodem genetycznym nie giną od nich.
• Dzięki GMO zwierzęta gospodarskie mogą być bardziej odporne na choroby,
mogą być niejako „zaprogramowane” do produkcji większej ilości mleka lub
chudego mięsa.
• Przez wstawienie odpowiednich genów można zwiększyć wartość odżywczą
żywności np. ryżu. Genetycznie modyfikowany ryż wytwarzający prowitaminę A
jest oferowany krajom Trzeciego Świata jako panaceum na powszechne niedobory
tej witaminy, powodujące problemy ze wzrokiem, zwłaszcza u dzieci.
Jest jednak pewien problem, dorosły człowiek musiałby zjeść aż 9 kg takiego
gotowanego ryżu, aby zaspokoić dzienne zapotrzebowanie na witaminę A. Zamiast
tego wystarczyłoby zjeść dwie marchewki. Zwolennicy rolnictwa ekologicznego,
a
jednocześnie przeciwnicy GMO twierdzą, że przyczyną niedoboru witaminy A i wielu
innych chorób jest całkowicie niezbilansowana dieta, czyli odżywianie się praktycznie
tylko ryżem. Ryż stanowi podstawę jadłospisu ponad połowy mieszkańców ziemi.
Wyzwaniem jest zatem zmiana nawyków żywieniowych w tych krajach. Ważne jest
zachęcanie do prowadzenia małych ogródków z warzywami liściowymi, do jedzenia
owoców, liści roślin dziko rosnących, suszonych plastrów mango, suszonych liści
baobabu, słodkich ziemniaków... Powrót do uprawy lokalnych odmian roślin i
konserwowania warzyw i owoców bogatych w witaminę A to tani i efektywny sposób
na zmniejszenie problemu dzieci zagrożonych awitaminozą.
• Dzięki modyfikacjom genetycznym można tez zwiększyć trwałość owoców
lub warzyw, mogą stać się one bardziej odporne na mięknięcie czy na trudne
warunki transportu lub przechowywania.
Wiele kontrowersji budzi eksperymentowanie naukowców z genami ludzkimi.
Jest to bardzo drażliwe etycznie. Efektem takich prac jest np. otrzymanie krowy
produkującej mleko o składzie podobnym do mleka kobiecego. Geny ludzkie
wszczepia się też do innych organizmów służących do produkcji żywności. Nie każdy
godzi się na spożywanie genów ludzkich, może postrzegać to nawet jako swego
rodzaju kanibalizm.
Dlatego też w niektórych krajach zaleca się wyraźne oznakowanie żywności
modyfikowanej genetycznie
zawierającej genetyczny materiał ludzki, a także:
zawierającej materiał genetyczny pochodzący od zwierząt, których
spożywanie jest w różnych religiach zakazane (np. wieprzowiny w islamie,
czy wołowiny w hinduizmie),
zawierającej materiał roślinny otrzymany przy wykorzystaniu genów zwierząt
(może mieć to znaczenie dla wegetarian).
Tak jest np. w Wielkiej Brytanii.
Wykorzystanie inżynierii genetycznej w produkcji żywności ma swoje
pozytywne i negatywne skutki.
Argumenty ZA inżynierią genetyczną:
Dzięki obcym genom w roślinach uprawnych i zwierzętach hodowlanych
rolnicy mogą uzyskać wyższe plony z ha, tuczniki o chudszym mięsie i krowy dające
więcej mleka.
Koszty produkcji surowców rolnych mogą obniżyć się.
Modyfikowana genetycznie żywność może zawierać więcej składników
odżywczych np. beta karotenu w ryżu (mówi się o nim „złoty ryż” czyli Golden
rice),
białka w zbożu, nienasyconych kwasów tłuszczowych w rzepaku.
Nowa żywność może też charakteryzować się lepszym smakiem, zapachem itp.
śywność taka może charakteryzować się większą trwałością.
Rośliny i zwierzęta mogą być bardziej odporne na tzw. „stres”, czyli np.
choroby, szkodniki, herbicydy, mróz, zimno, gorąco, suszę czy nadmierne opady.
Mówi się, że te wszystkie cechy surowców żywnościowych powinny
przyczynić się do wyżywienia ludzi głodujących na świecie. Ale czy na pewno?
Genetycznie zmodyfikowane rośliny mogą też służyć do produkcji tanich
biopaliw oraz leków i szczepionek.
Argumenty PRZECIW inżynierii genetycznej:
Z drugiej strony inżynieria genetyczna zaburza naturalny ład w przyrodzie,
który ukształtowały miliony lat ewolucji.
Inżynieria genetyczna rozwiązuje pojedynczy problem, podczas gdy wszystkie
zagadnienia środowiskowe i przyrodnicze są wielopłaszczyznowe. Przykładowo
kukurydza Bt wydziela toksynę, która zabija szkodniki, ale jednocześnie zabija
inne
pożyteczne owady. Zaburza zatem ogólną równowagę w przyrodzie.
Ponadto, inżynieria genetyczna zachęca do tworzenia monokultur, które są
szczególnie podatne na choroby i szkodniki. Co się stanie jeśli szkodniki uodpornią
się na toksynę Bt z transgenicznych roślin. Opryski preparatami zawierającymi
bakterię Bt staną się bezużyteczne, a są one nawet stosowane w rolnictwie ekologicznym
ze względu na swój naturalny charakter. Co się stanie wtedy z plonami?
Czy to jest zatem droga rozwiązania kwestii głodu na świecie?
Co się stanie jeśli organizmy modyfikowane genetycznie wydostaną się spod
kontroli? Może wtedy dojść do nieplanowanych krzyżówek, mutacji. A jest to
bardzo łatwe.
Na polu pyłki roślin GMO są przenoszone przez wiatr i owady na sąsiednie
uprawy (pszczoły mogą przenosić pyłek na odległość 3 km). Możliwe jest
zanieczyszczenie nasion i sadzonek pyłkiem z roślin transgenicznych podczas
produkcji nasion. Produkty niemodyfikowane genetycznie mogą zostać
zanieczyszczone zbiorami GMO podczas przechowywania, transportu i przetwórstwa.
Modyfikowane genetycznie ryby mogą uciec z gospodarstw hodowlanych.
Rosną one szybciej i są większe niż ryby żyjące w warunkach naturalnych. Mogą
zatem wygrać konkurencję z rybami naturalnymi i doprowadzić do ich wyginięcia.
Kolejnym pytaniem jest czy modyfikowana genetycznie żywność może
wpływać negatywnie na nasze zdrowie?
Po pierwsze technologia ta jest stosunkowo nowa (ma około 25 lat) i nie
zbadano jeszcze do końca jej wpływu na zdrowie człowieka. Trudno tym bardziej
mówić o efektach długofalowych jedzenia żywności transgenicznej. Mówi się przede
wszystkim o zagrożeniu alergią. Organizm ludzki nie jest bowiem przyzwyczajony
do
jedzenia białek bakterii w kukurydzy, białek ryby w pomidorach (dokładnie flądry)
czy białek wirusa w ziemniakach. Przy czym alergią zagrożone są przede wszystkim
dzieci. Nie wiadomo też jak jedzenie żywności transgenicznej wpłynie na dzieci,
które
są w łonie matki. Potomstwo może być zdrowsze lub mieć z tego tytułu problemy
zdrowotne. Trudno powiedzieć.
Istnieją obawy, że jedzenie żywności modyfikowanej genetycznie spowoduje
uodpornienie się ludzi na antybiotyki, zwłaszcza ampicylinę – jeden z
najważniejszych antybiotyków. Czym więc będziemy się leczyć?
Aby zacząć stosować daną technologię poza laboratorium należy najpierw
wypróbować ją na pacjentach. Istnieją przy tym obawy wykorzystania do takich
doświadczeń ludzi biednych, bezdomnych czy chorych psychicznie.
Inżynieria genetyczna może mieć też groźne skutki uboczne dla zwierząt
gospodarskich. Podawanie hormonów wzrostu u świń powoduje np. niekorzystne
zmiany w kośćcu i stawach, przez co kuleją. Mają też słabszą koordynację ruchów
i
wzrok. Podawanie hormonów pobudzających wzrost runa u owiec powoduje, że stają
się one mało odporne na zmiany temperatur. Czy zatem człowiek ma prawo tak
manipulować genami, że w efekcie istoty żywe doznają cierpień?
Inżynieria genetyczna stwarza też zagrożenia militarne. Może zacząć być
produkowana broń genetyczna. Jeśli trafi ona w niepowołane ręce, np. w ręce
terrorystów to świat stanie przed wielkim problemem. Wojsko może też wykorzystać
inżynierię genetyczną, w tym klonowanie do produkcji super-żołnierzy.
W Unii Europejskiej stosowanie produktów GMO w rolnictwie i przemyśle
rolno-spożywczym jest regulowane przez wiele aktów w prawnych w ramach Systemu
Bezpieczeństwa śywności. Podobnie jak w innych dziedzinach istnieją pewne luki
w
tym prawie, zwłaszcza w zakresie znakowania żywności modyfikowanej genetycznie.
Inżynieria genetyczna miała swój początek w 1973 roku, w 86 r. powstała
pierwsza genetycznie modyfikowana roślina, był to tytoń. W roku 94 powstaje
pierwsza genetycznie modyfikowana żywność, był to pomidor.
Inżynieria genetyczna dynamicznie się rozwija i szybko wzrasta areał upraw
modyfikowanych genetycznie na świecie. Przez ostanie 10 lat wzrósł on ponad 10-
krotnie (w 2007 r. wynosił 114,3 mln ha).
Najwięcej mamy upraw genetycznie modyfikowanej soi, kukurydzy, bawełny i
rzepaku. Uprawa genetycznie modyfikowanej soi jest znacznie tańsza niż produkcja
konwencjonalna. Trzoda chlewna, również w Polsce żywiona jest zatem głównie śrutą
sojową z modyfikowanej genetycznie soi.
W Europie niewiele mamy upraw GMO. Najwięcej jest ich w USA (około
połowy globalnego areału), Argentynie, Brazylii, Kanadzie, Indiach, Chinach,
Paragwaju i RPA. W Polsce zakazana jest uprawa roślin GMO i handlu
modyfikowanymi genetycznie nasionami.
Opinię Europejczyków na temat GMO od lat bada Eurobarometr, specjalny
sondaż realizowany na zlecenie Komisji Europejskiej na reprezentatywnej próbie
ponad 20 tys. osób. Badana te wykazują, że poparcie dla żywności modyfikowanej
genetycznie systematycznie spada w całej Europie. W ciągu ostatnich 10 lat odsetek
Holendrów skłonnych zaakceptować GMO spadł z 78 do 48%. Wśród Austryjaków
odsetek ten spadł z 31 do 25%. Podobnie stało się we Francji, Luksemburgu,
Niemczech i Belgii. Są jednak kraje, gdzie zwolennicy żywności transgenicznej
przeważają nad przeciwnikami. Są to m.in. Hiszpania, Portugalia, Irlandia, Czechy
i
Litwa.
W Polsce 66% społeczeństwa jest przeciwna modyfikacjom genetycznym w
żywności. Ogólnie 56% mieszkańców UE nie kupowałoby żywności modyfikowanej
genetycznie, nawet jeśli byłaby ona wyraźnie tańsza.
Najważniejsze, aby każdy z nas miał wybór. Aby żywność była odpowiednio
oznakowana i dostępna na rynku. Dostępna zarówno pod względem fizycznym, jak
i
ekonomicznym. Czyli, aby nasze dochody pozwalały na zaspokojenie naszych potrzeb
żywnościowych.
Ja wybieram ekologię, życzę też Państwu wolnych wyborów dotyczących
zakupów żywnościowych.
br> br>2008-10-04 autor: Aleksandra Kurek |